Bezrozumni anglosasi wciąż kopiują czy raczej kalkują popularnie polskie zwroty do swojego języka. Wrażliwy na czystość języka czytelnik z pewnością zauważa tę manierę to kuriozalne zjawisko postępuje w zastraszającym tempie, a nasi zachodni sąsiedzi zza oceanu i wysp zdają się zupełnie nie zważać na etymologiczną świętość tych fraz.
Prezentujemy kilka przykładów językowego barbarzyństwa wraz z objaśnieniem:
Na koniec dnia – oznacza koniec dnia, angole rozumieją go jako abstrakcyjne podsumowanie jakiegoś procesu.
Mapa drogowa – mapa drogowa. Bezmyślni angole przerobili na szczegółowy plan lub harmonogram.
Szczekać na złe drzewo – termin z dawnego poradnika dla drwali, ostrzegający przed próchnicą dębu. Anglosas rozumie to jako „mylenie się w oskarżeniach”.
Ekstraodynaryny – jakby extra, ang. nadzwyczajnie.
Ekscelentny – powinno być ekscelencja.
Słoń w pokoju (Elephant in the room) – dawniej termin ten opisywał nieudolne próby przemytu egzotycznych zwierząt do kamienic. Dziś używają go, by określić oczywisty problem, o którym nikt nie chce mówić. Absurd.
Czy żyłeś pod kamieniem? – inaczej „Czy masz kamienne serce?”.
To nie jest fizyka rakietowa – w staropolskich manufakturach oznaczało to, że dany wyrób nie posiada atestu ogniowego. Oni używają tego, by podkreślić, że coś jest proste do zrozumienia.
Kamień milowy – długa kładka.
Połączyć kropki – klasyczna gra szkolna, ale musieli wymyślić, że to niby tyle co „skojarzyć”.
Robiąc długą historię krótką (wyłącznie dr Tomasz Rożek) – w staropolszczyźnie znaczy mniej więcej to samo co podcinać skrzydła.
Widać wyraźnie, że ta inwazja semantyczna nie zna granic. Czytelniku, bądź czujny – kiedy następnym razem usłyszysz, że ktoś chce „wziąć to na pokład”, pamiętaj, że to nie odprawa portowa, a jedynie kolejna próba wmówienia nam, że muszą coś przemyśleć.

