Onegdaj w każdym polskim domu był specjalny kącik dla ptaka. Zwierzę to służyło domownikom jako źródło piór do czap wizytowych lub w przypadkach wyjątkowych również piór pisarskich. Ptaki ozdobne używane w tym celu stawały się z czasem źródłem uciechy mieszkańców, gdyż utrata piór z konieczności szpeciła je w stopniu znacznym.
Istniały śród ziemiaństwa mody na „fryzury” przydomowych ptaków ozdobnych. Na przykład skubano pióra z jednej tylko strony zwierzęcia (fryzura na kozaka) lub wyrywano wszystkie pióra naraz, to tak zwany golas. Katalog ówczesnych trendów w „estetyce drobiowej” był zaskakująco szeroki i zależał w dużej mierze od statusu majątkowego właściciela oraz regionu. Do najsłynniejszych cięć, należały:
- Szachownica Litewska: Styl wymagający od skubiącego nie lada precyzji i cierpliwości. Polegał na wyrywaniu pierza naprzemiennie kwadratami, pozostawiając pola opierzone i nagie. Kroniki wspominają, że podczas długich zimowych wieczorów zubożała szlachta wykorzystywała tak wystylizowane, uśpione gęsi jako przenośne plansze do gry w warcaby. Niestety, „plansza” miała tendencję do ucieczki w kluczowym momencie partii, co prowadziło do licznych waśni sąsiedzkich.
- Na Kapucyna (lub Tonsura Drobiowa): Popularna na plebaniach i w domach dewotek. Ptakowi wyskubywano czubek głowy do gołej skóry, pozostawiając jedynie wieniec piór wokół czaszki. Podobno kury w tej fryzurze niosły się rzadziej, za to jajka miały kształt bardziej uduchowiony i podłużny.
- Hajdawery Zygmunta: Fryzura inspirowana modą dworską. Ptaka ogołacano całkowicie od szyi aż do pasa, pozostawiając jednak bujne upierzenie na udach i nogach. Gęś w hajdawerach wyglądała, jakby nosiła bufiaste spodnie. Styl ten miał jednak wadę: zaburzał aerodynamikę zwierzęcia, przez co ptaki przy silniejszym wietrze przewracały się dziobem w błoto, nie mogąc złapać równowagi.
- Spirala Archimedesa: Awangardowy styl, w którym pióra skubano pasem owijającym się wokół korpusu ptaka, od ogona aż po szyję. Oskubane zwierzę, biegnąc, wywoływało u obserwatorów oczopląs i zawroty głowy. Uważano, że spirala ma właściwości hipnotyczne i odstrasza lisy, które – widząc tak dziwaczny twór – rezygnowały z polowania, uznając ptaka za chorego na jakąś egzotyczną przypadłość.
- Husarz Wyklęty: Pozostawiano ptakowi jedynie dwa wąskie pasy piór na grzbiecie, mające imitować skrzydła husarskie. Był to styl wybitnie niepraktyczny, gdyż asymetria (pióra rzadko układały się równo) sprawiała, że indyki zamiast dostojnie kroczyć, chodziły wiecznie bokiem lub kręciły się w kółko, co złośliwi sąsiedzi interpretowali jako polityczną alegorię stanu państwa.
Bywało niestety, że ogołocone z upierzenia zwierzęta uciekały i pałętały się po okolicy, strasząc chłopstwo. Zjawisko to nazywano niekiedy „zemstą kuropatwy”. Przypuszcza się, że było ono inspiracją do napisania „Zemsty” przez Aleksandra Fredrę.
Problem gołych ptaków stawał się szczególnie dotkliwy zimą, gdy pozbawione naturalnej izolacji stworzenia zamarzały na kość, wydając przy tym charakterystyczny, grzechoczący dźwięk, zwany w ówczesnej polszczyźnie „trzęsionką drobiową”. Aby temu zaradzić, zubożała szlachta, której nie stać było na nowe, opierzone egzemplarze, zaczęła dziergać dla swoich pupili specjalne kubraczki.
Sztuka krawiectwa ptasiego rozwinęła się do tego stopnia, że w połowie XIX wieku w dworkach na Podlasiu popularne stały się bażanty w wełnianych kamizelkach oraz gęsi w kaszmirowych szlafrokach. Istnieją podania, iż co bardziej patriotycznie nastawieni hodowcy ubierali swoje oskubane nieloty w miniaturowe mundury ułanów, co jednak spotykało się z ostrymi represjami ze strony zaborców. Carscy urzędnicy widzieli bowiem w indyku maszerującym w czapce konfederatce (uszytej zresztą z jego własnych, wcześniej wyrwanych piór) element wywrotowy i niebezpieczny dla ładu geopolitycznego Europy.
Zjawisko „zemsty kuropatwy” ewoluowało z czasem w stronę jeszcze bardziej makabryczną. Otóż ptaki, cierpiące na głęboki kryzys tożsamości, zaczęły obsesyjnie poszukiwać zastępstwa dla utraconego upierzenia. Znane są przypadki, gdy wygłodniałe estetycznie czaple wkradały się nocami do sypialni dziedziców i kradły im peruki, by następnie paradować w nich dumnie po podwórzu. Widok koguta w pudrowanej peruce à la Maria Antonina był na tyle wstrząsający, że doprowadził do upadku niejednego rodu, którego głowa – widząc taką maszkarę o świcie – popadała w obłęd lub alkoholizm.
Kres tej pięknej, acz okrutnej tradycji położyło dopiero wynalezienie stalowej stalówki. Popyt na gęsie pióra drastycznie spadł, a ptaki domowe, zamiast służyć jako żywe piórniki, wróciły do swojej pierwotnej roli – czyli na półmiski w sosie szarym, co przyjęły z pewną ulgą, uznając to za los znacznie bardziej godny niż paradowanie w wełnianych kalesonach.

