Lewicowi aktywiści ostrzegają przed paczkomatoza. Paczkomaty blokują migracje ptaków nisko lotnych, ograniczają przepływ powietrza potęgują szkodliwy wpływ smogu w miastach oraz zużywaja stal potrzebna do produkcji drutów zbrojeniowych. Do sejmu wpłynęła ustawa nakazująca zaprzestanie korzystania z paczkomatów oraz nakaz powrotu klientów do Poczty Polskiej, ustawodawca obiecuje że na każdej poczcie będzie można wynająć stacza który z nas poczeka w kolejce a my będziemy mogli załatwić w tym czasie sprawunki. Koalicja klaszcze opozycja grzmi.
Wstrętne automaty paczkowe odzierające obywateli z możliwości nawiązywania spontanicznych relacji w kolejce to nie wszystko. Być może jeszcze gorszym zjawiskiem jest samochodoza. Plaga blachosmrodów toczy polskie miasta od dekad. Bezlitosne maszyny wysysają tlen krystalicznie czystego powietrza metropolii. Małe dzieci podduszone nie rosną tak jak dawniej. Wsteczniastwo indywidualistycznych kapitalistów uniemożliwia rozwój transportu zbiorowego dlatego też narodziło się nowe szkodliwe zjawisko – hulajnogoza. Elektryczne potwory konkurują o habitat ze słusznie słusznymi rowerami (broń boże nie elektrycznymi) i zaśmiecają przestrzeń publiczną zasilając kieszenie zachodnich imperialistów.
Ale to tylko wierzchołek góry lodowej, bo prawdziwym cichym zabójcą tkanki społecznej okazała się automatoza. Te bezduszne, metalowe monstra w dyskontach, wykrzykujące metalicznym głosem komendy o „potrzebnym zatwierdzeniu wieku”, to nic innego jak zamach na polską tradycję small-talku o pogodzie i cenach masła.
Aktywiści postulują natychmiastowy demontaż kas samoobsługowych, które – jak twierdzą – emitują „fale aspołeczności”, sprawiając, że człowiek zapomina, jak brzmi westchnienie zmęczonej ekspedientki. W ramach programu „Kasjerka+”, rząd planuje wprowadzenie obowiązkowych kolejek, w których co najmniej jedna osoba musi płacić wyłącznie bilonem o nominale jednego grosza, by przywrócić społeczeństwu cnotę cierpliwości i uważności.
Jednak największym wyzwaniem dla postępowych elit pozostaje windogoza. Windy w blokach to pionowe autostrady dla leniwych, które brutalnie przerywają naturalny cykl wysiłku fizycznego, jakim jest wspinaczka na czwarte piętro z siatkami pełnymi cebuli.
Manifest Walki z Wstecznictwem Technologicznym:
• Likwidacja wind: Każdy blok powyżej trzech pięter zostanie wyposażony w system drabin i lin konopnych (wyłącznie z ekologicznych upraw), co ma wzmocnić chwyt polskich robotników i zintegrować sąsiadów podczas wspólnego wciągania lodówek na linie.
• Delegalizacja czajników elektrycznych: To szczyt indywidualizmu. Postępowy obywatel powinien czekać, aż woda zawrze na wspólnym ognisku rozpalonym na patio, co sprzyja budowaniu wspólnoty i wymianie poglądów na temat szkodliwości globalnego ocieplenia wywołanego przez… czajniki elektryczne.
• Koniec z domofonozą: Domofony to mury oddzielające nas od drugiego człowieka. Projekt ustawy przewiduje powrót do sprawdzonych metod: rzucania kamykami w okno lub głośnego wykrzykiwania imienia sąsiada pod balkonem, co ożywi martwe dźwiękowo osiedla-sypialnie.
Na koniec, aktywiści ostrzegają przed najbardziej podstępną plagą: smartfonozo-ekranozą. Ekstremalne skrzydło lewicowej partii postępu domaga się przywrócenia publicznych budek telefonicznych, w których słuchawka na łańcuchu, lepka od historii poprzednich rozmówców, stanie się symbolem trwałej, namacalnej więzi z państwem. Zamiast scrollowania TikToka, obywatele zostaną zachęceni do czytania ogłoszeń na słupach telegraficznych, co znacząco poprawi wzrok i wyeliminuje szkodliwe niebieskie światło, które – jak powszechnie wiadomo – jest produktem ubocznym zachodniej technofeudalnej myśli imperialistycznej.
Przemówienie Sejmowe: W obronie godności i kolejki
Poseł Sprawozdawca (uderzając pięścią w pulpit): „Wysoka Izbo! Panie Marszałku! Drodzy Rodacy, uwięzieni w cyfrowym niebycie!
Staję przed państwem, by bronić projektu ustawy, która przywraca Polsce jej najcenniejszy zasób naturalny: czas spędzony wspólnie w bezruchu. Paczkomatoza i terminaloza to nie tylko kwestie techniczne – to nowotwory toczące duszę narodu! Co nam po paczce odebranej w 30 sekund pod osłoną nocy, skoro tracimy szansę na spojrzenie w oczy drugiemu człowiekowi i wspólne ponarzekanie na przeciągi?
Paczkomat to stalowy sarkofag dla empatii! Dlatego wprowadzamy Powszechny Obowiązek Stania w Kolejce. Tak naprawdę, to nie jest przymus – to dar! Projekt ustawy zakłada, że każde wyjście po przesyłkę na Pocztę Polską ma być rytuałem przejścia. A dla tych, których tempo życia zdeprawował zachodni konsumpcjonizm, mamy rozwiązanie godne XXI wieku: Instytucję Państwowego Stacza Kolejkowego.
Dlaczego ta ustawa jest kluczowa?
• Walka z samotnością: W kolejce na poczcie wszyscy są równi. Prezes banku i emerytka z trzeciego piętra stoją ramię w ramię, wdychając ten sam zapach starego tuszu do pieczątek i kurzu z nieodebranych prenumerat „Filatelisty”. To jest prawdziwe społeczeństwo obywatelskie!
• Program „Stacz+”: Tworzymy tysiące nowych miejsc pracy. Profesjonalny Stacz nie tylko postoi za nas, gdy my będziemy „załatwiać sprawunki”. On wysłucha narzekań innych, wejdzie w merytoryczną polemikę z panią w okienku o braku druczków i – co najważniejsze – utrzyma strategiczną ciągłość ogólnonarodowego czekania.
• Ochrona klimatu: Paczkomaty emitują światło w nocy, dezorientując polskie ćmy. Kolejka nie emituje nic poza zdrowymi, ludzkimi emocjami. To najbardziej ekologiczny sposób dystrybucji dóbr!
Wzywam Wysoką Izbę: skończmy z dyktaturą wygody. Wybierzmy godność, wybierzmy cierpliwość, wybierzmy okienko numer dwa, które jest nieczynne, ale daje nadzieję, że kiedyś zostanie otwarte!”

