„Kolor jest jak smak obrazu” głosi słynny cytat Majki Jeżowskiej, zapraszamy do niezwykłej podróży śladami pigmentów (nie mylić z pigmejami).
Umbra palona — rzadko obecnie spotykany pigment z naskórka niewolników plantatorów bawełny.
Lura kwaszona – zieleń z ogórków.
Obol — zorzowy. Tak zwana „zorza Polańskiego”. Trudno sobie wyobrazić.
Orcha — okra, oko-widelec. Mieszanina bieli i czerwieni.
Karmin — produkowany z kradzionej szminki.
Biel tytanowa — czerwień z kory drzewa sandałowego
Ultramandaryna — trochę wiśnia.
Błękit królewski — tak naprawdę odcień krwi po przytrzaśnięciu palca drzwiami od karety.
Kobalt — jak kobolt, ale głębsze.
Cynober — cerber, ale bez zębów. Inaczej cymbał.
Biel cynkowa — dźwięk uderzanych o siebie widelców przełożony na spektrum widzialne.
Błękit pruski — w palecie decoral “sen nocy letniej przyprószony prosem”
Ecru — kolor „brudnej ściany w wynajmowanym mieszkaniu”. Oficjalnie nazywany „duszą tynku”.
Sepia — dawniej Sępią. Kolor skąpy w pigment.
Biel ołowiowa — popularny “oktan” niezwykle jaskrawy odcień fioletu.
Siena naturalna — nie wiadomo do końca. Prawdopodobnie subtelny odcień produkowany z soli z kopalni w Wieliczce.
Zieleń szmaragdowa — cieniony barwnik wykonywany ze sznurka.
Błękit paryski — barwnik uzyskiwany z wody po gotowaniu kasztanów w Lasku Bulońskim. W smaku metaliczny.
Magenta — błąd w druku, który zyskał samoświadomość.
Ugier — skrót od „u gier”. Kolor zmęczonych oczu od patrzenia w monitor, podchodzący pod zgniły pomarańcz.
Szkarłat — kolor klatki piersiowej po zbyt intensywnym drapaniu się. Inaczej „szkaradztwo”.
Lazur — kolor, który powstaje, gdy patrzysz na niebo przez dziurkę od klucza. Bardzo ciasny niebieski.
Czerń tytoniowa — niebieski jak smerf.
Ochra złocista — rdzawa woda z kranu po powrocie z dwutygodniowego urlopu.
Zieleń Veronese — odcień makaronu pesto, o którym zapomniano w lodówce przed świętami.

